Zadośćuczynienie jest specyficzną
formą odszkodowania - o ile klasyczne odszkodowanie przysługuje
bowiem za poniesione szkody materialne, o tyle zadośćuczynienie
należne jest wyłącznie za krzywdy fizyczne i psychiczne doznane
przez ofiarę wypadku. Najczęstszym przypadkiem w którym przysługuje
zadośćuczynienie są wypadki drogowe. Zadośćuczynienie to ma
obowiązek zapłacić kierowca-sprawca, a zatem w praktyce -
zakład ubezpieczeń w którym ma on wykupiona polisę OC (patrz:
ubezpieczenie
OC kierowcy). Do zapłaty zadośćuczynienia może być jednak
również zobowiązany m.in. podmiot posiadający polisę dobrowolnego
ubezpieczenia OC (patrz:ubezpieczenie
OC dobrowolne).
Wysokość
zadośćuczynienia
Zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem
Sądu Najwyższego, wysokość zadośćuczynienia zależy m.in. od
takich kwestii jak: wiek pokrzywdzonego (im kto młodszy -
tym większe), natężenie bólu, okres pobytu w szpitalu, czy
rodzaj obrażeń. W praktyce wysokość zadośćuczynienia ustalana
jest jednak przez zakłady ubezpieczeń oraz sądy w wyniku mechanicznego
pomnożenia procentów tzw. "trwałego uszczerbku na zdrowiu"
(ustalanego przez lekarza orzecznika) przez przyjętą w danym
okręgu apelacyjnym kwotę. Wysokości tej kwoty w danych okręgach
mogą się od siebie dość znacznie różnić. I tak na przykład:
w Poznaniu i Warszawie
sądy zasądzają aktualnie 900 - 1200 zł za 1%
w Lublinie i Olsztynie
jest to natomiast 600 - 900 zł za 1%.
W przypadku gdy doznasz obrażeń
ciała
Możliwie niezwłocznie zgłoś szkodę
do zakładu ubezpieczeń w którym sprawca miał polisę OC (jeżeli
na miejscu wypadku zjawiła się Policja - to ona powinna mieć
te dane). Jeśli nie możesz zgłosić szkody sam - niech zrobi
to ktoś z Twojej rodziny lub znajomych, jako twój pełnomocnik.
Zbieraj skrupulatnie wypisy ze szpitali i dokumentację leczenia
szpitalnego i rehabilitacyjnego. Najpóźniej 30 dni od dnia
zgłoszenia szkody, ubezpieczalnia musi wypłacić Ci co najmniej
zaliczkę na poczet zadośćuczynienia - i to nie w symbolicznej
wysokości. Następnie ubezpieczalnia wezwie Cię na komisje
lekarską, po czym wypłaci stosowną (jej zdaniem) kwotę. Kwotę
tą należy naturalnie przyjąć, nie podpisując przy tym żadnej
ugody. Następnie udaj się do prawnika specjalizującego się
w prawie ubezpieczeń. O ile w przypadku innych odszkodowań
można sobie, od biedy, poradzić bez prawnika, o tyle w sprawie
zadośćuczynień jest on niezbędny. Zapewniamy Was - w sprawach
o zadośćuczynienie ubezpieczalnie respektują jedynie prawników,
pokrzywdzonym samodzielnie dochodzącym roszczeń wypłacają
zaś kwoty znacznie mniejsze.
Pamiętaj
!
Nigdy nie zgadzaj się na kwotę zadośćuczynienia
zaproponowaną Ci wstępnie przez zakład ubezpieczeń - będzie
ona z pewnością o 30-60% niższa niż jest w stanie wywalczyć
dla Ciebie radca prawny lub firma specjalizująca się w prawie
ubezpieczeń. Niezależnie od tego, ile trwałego uszczerbku
na zdrowiu przyznał Ci zatrudniony przez ubezpieczalnię lekarz
orzecznik, odwołaj się od jego decyzji. Na pewno nie zmniejszą
Ci uznanego już uszczerbku, a mogą zwiększyć. Bez konsultacji
ze specjalistą nie podpisuj żadnej ugody w której zrzekniesz
się dalszych roszczeń - z pewnością byś tego bardzo żałował.
Sąd nie jest taki straszny jak go malują. Może Twoja sprawa
będzie się ciągnąć latami, ale ubezpieczalnia zapłaci ci 30%
odsetek ustawowych za każdy rok oczekiwania na należne odszkodowanie.
Ubezpieczalnie żerują na ludzkim strachu przed sądem, nie
daj więc im zarobić - strach ten naprawdę jest nieuzasadniony.
Sędziowie są przecież ludźmi i w takich sprawach w 99% stają
po stronie poszkodowanych. Jeżeli minęły 2-3 miesiące od dnia
zgłoszenia szkody, a Ty nie otrzymałeś żadnego zadośćuczynienia,
na 90% ubezpieczalnia robi "uniki", a ty masz prawo do odsetek
ustawowych od 30-go dnia od zgłoszenia szkody - idź do prawnika.